„Mogłem iść na spacer i słuchać muzyki zamiast czytać dyskusje o muzyce i spacerowaniu” – w punkt. Często wpadam w błędne koło pożerania internetowych treści, które mają inspirować do sięgnięcia po pozaekranowe hobby, a tak na serio to uzależniają od telefonu jeszcze bardziej. W przerwaniu tego nawyku najbardziej pomaga mi chyba poczucie upływu czasu. Ze smartfonem w ręku ten po prostu przecieka przez palce!
Też to ostatnio zauważyłam, przede wszystkim tutaj, na Substacku. Ilość artykułów o cyfrowych detoksach i sposobach na wyrwanie swojego życia ze szponów technologii jest zatrważająca. Najprostsze odpowiedzi są często najlepsze - żyjmy!
Pisałem na podobny temat jakiś czas temu i myślę, że korzystanie ze starej technologii (choć jednak starszej niż np. odtwarzacze mp3) ma jedną dużą przewagę nad nową – daje więcej frajdy. Oczywiście, kiedy performujemy to na potrzeby dyskursu w sieci, to ciężar tej frajdy zostaje przeniesiony na powrót do social mediów. Sam zresztą to robię, bo moje fotki z analoga w końcu lądują na Insta ;)
Obcowanie z ładnym i pięknym sprawia przyjemność, nie mam co do tego wątpliwości i rozumiem, bo trochę też analogami robiłem zdjęć. Jednocześnie fotografia (nie tylko analogowa) jest dobrym przykładem bo sprzęt jest drogi a fora i grupy są pełne kolekcjonerów, którzy nie robią zdjęć (albo robią ich skrajnie mało).
Sam wyprzedałem mój sprzęt foto bo uznałem, że telefon jest dla mnie wystarczający. Gdybym miał w to wchodzić znowu, to wybrałbym starego cyfrowego canona/nikona i tyle. Póki nie przepalamy życia dyskutując o aparatach zamiast robić zdjęcia to jest super :)
No jasne, że ma to swój urok. Jak masz playera to korzystaj aż bateria nie padnie :). Mi niestety mój iPod Shuffle wyzionął ducha, nie póki co do niego wracać bo OLX i ceny oszalały.
„Mogłem iść na spacer i słuchać muzyki zamiast czytać dyskusje o muzyce i spacerowaniu” – w punkt. Często wpadam w błędne koło pożerania internetowych treści, które mają inspirować do sięgnięcia po pozaekranowe hobby, a tak na serio to uzależniają od telefonu jeszcze bardziej. W przerwaniu tego nawyku najbardziej pomaga mi chyba poczucie upływu czasu. Ze smartfonem w ręku ten po prostu przecieka przez palce!
Też to ostatnio zauważyłam, przede wszystkim tutaj, na Substacku. Ilość artykułów o cyfrowych detoksach i sposobach na wyrwanie swojego życia ze szponów technologii jest zatrważająca. Najprostsze odpowiedzi są często najlepsze - żyjmy!
Pisałem na podobny temat jakiś czas temu i myślę, że korzystanie ze starej technologii (choć jednak starszej niż np. odtwarzacze mp3) ma jedną dużą przewagę nad nową – daje więcej frajdy. Oczywiście, kiedy performujemy to na potrzeby dyskursu w sieci, to ciężar tej frajdy zostaje przeniesiony na powrót do social mediów. Sam zresztą to robię, bo moje fotki z analoga w końcu lądują na Insta ;)
Obcowanie z ładnym i pięknym sprawia przyjemność, nie mam co do tego wątpliwości i rozumiem, bo trochę też analogami robiłem zdjęć. Jednocześnie fotografia (nie tylko analogowa) jest dobrym przykładem bo sprzęt jest drogi a fora i grupy są pełne kolekcjonerów, którzy nie robią zdjęć (albo robią ich skrajnie mało).
Sam wyprzedałem mój sprzęt foto bo uznałem, że telefon jest dla mnie wystarczający. Gdybym miał w to wchodzić znowu, to wybrałbym starego cyfrowego canona/nikona i tyle. Póki nie przepalamy życia dyskutując o aparatach zamiast robić zdjęcia to jest super :)
No jasne, że ma to swój urok. Jak masz playera to korzystaj aż bateria nie padnie :). Mi niestety mój iPod Shuffle wyzionął ducha, nie póki co do niego wracać bo OLX i ceny oszalały.